Znowu mam zaległości Dezaprobata. {#emotions_dlg.usage}

Turnus zakończyliśmy dwa tygodnie temu, to był naprawdę bardzo pracowity czas dla Alusia. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że Aluś mógł w nim uczestniczyć. Ćwiczył bardzo dzielnie, miał dwa kiepskie dni ( dni buntu i ogólnego bycia na "NIE" ) ale w sumie muszę go pochwalić, bo czy nam zawsze wszystko się chce?  Dla każdego z nas byłby to nie lada wysiłek: 1,5h rehabilitacji ruchowej, godzinę ćwiczeń na pająku i po pół godziny terapii ręki, logopedy, pedagoga i sali doświadczania świata. Pomiędzy zajęciami miał oczywiście krótkie przerwy na posiłek i złapanie oddechu ale mimo wszystko, to przecież dużo. Popołudniami - czyste lenistwo, czas na zregenerowanie sił, spacery i spotkania ze znajomymi, których jakiś czas temu poznaliśmy właśnie tam, i z którymi jeździmy na turnusy w tym samym terminie. Dzięki nim, ten czas był bardzo udany- dziękujemy Wam kochani za wspaniałe towarzystwo Puszcza oczko. {#emotions_dlg.usage} Po powrocie nie mieliśmy czasu właściwie za nic. Po kolei:

Mamy za sobą wizytę u ortopedy- cztery godziny czekania w poczekalni na prywatną wizytę ( całe szczęście wszystko w porządku a pan profesor przesympatyczny i bardzo konkretny i nie musimy w najbliższym czasie się u niego pojawiać. Biodra w porządku, stan Alusiowych nóg zadowolił pana doktora a nas uspokoił :-) koszt wizyty: 190 zł ( i gdzie ta bezpłatna służba zdrowia, o której tyle się mówi? na wizytę umawialiśmy się w styczniu - nie było już szansy umówić się w tym roku na wizytę w ramach NFZ - paranoja!! no ale tak jest, życie i polskie realia.

No ale nie będę znowu narzekała, no bo po co? niczego to nie zmieni.

Zakończyliśmy również pierwszą serię zastrzyków, które Aluś przyjmował.  Zaraz zaczynamy kolejną serię. Aluś, mam wrażenie, że znacznie dzielniejszy od nas. Serię 20 domięśniowych zastrzyków przyjął bez mrugnięcia okiem, bez żadnego płaczu i grymasu na twarzy- zuch chłopak. Oby kolejna była tak szybko i bez żadnego problemu zaakceptowana przez Alusia. To trochę męczące. Zastrzyki ma przez pierwsze 10 dni- codziennie, potem kolejnych 10 zastrzyków co drugi dzień. Mam wrażenie, że logistyka, to przez ostatnich 6 lat bardzo bliski mi kierunek :-)

Jeszcze jedna sprawa: w ubiegłym tygodniu byliśmy w szpitalu ( czekaliśmy na przyjęcie na oddział od stycznia ) Aluś miał robioną gastroskopię, potwierdziły się nasze przypuszczenia i podpowiedź kadry przedszkola, gdzie Aluś uczęszcza. Tak, Aluś ma refluks żołądkowo-przełykowy z zapaleniem przełyku. Zachowanie Alexa budziło wątpliwości zarówno nasze, jak i nauczycieli przedszkola. Aluś często ulewał, odbijało mu się, wciąż był poddenerwowany, płaczliwy, znowu zaczął mieć problemy ze snem a to wszystko miało związek z refuksem. Badanie wykazało 3 nadżerki w dolnej części  przełyku ( o długości  6mm, 1cm i 1,5cm )oraz przekrwienie śluzówki. Lekarka zastanawiała się jak on funkcjonował i jak ogromny ból musiał przeżywać każdego dnia. Biedny ten nasz chłopak, tyle musiał cierpieć a my nie wiedzieliśmy o co chodzi. Szczęście w nieszczęściu, że już wiemy co było i jest na rzeczy. Wcześniej przyjmowane leki miały tak słabą dawkę, że nie miały szansy aby przyniosły jakieś rezultaty. Od minionego tygodnia Alex dostaje leki, jest dużo lepiej i niech tak zostanie. Jestem pewna, że już tak nie cierpi, wiem to, bo znacznie częściej się śmieje i jest taki zadowolony, że aż miło patrzeć. Za trzy miesiące kolejna wizyta w szpitalu i kontrolna  gastroskopia, oby leczenie przyniosło oczekiwany rezultat. Trzymajcie kciuki.

Zastanawiam się jaki sens ma cierpienie tych bezbronnych i niewinnych dzieci? , jakoś nie potrafię tego zrozumieć i logicznie wytłumaczyć, nawet nie próbuję. Sama jednak nie jestem wolna od poczucia winy, że zawiodłam moje dziecko, że nie umiałam wcześniej mu pomóc.

Jesteśmy  bardzo  przemęczeni, brak wakacji od niemal trzech lat zaczyna nam coraz bardziej dokuczać, jesteśmy totalnie bez sił. Potrzebujemy trochę odpoczynku, wyspania i zregenerowania sił, Mam nadzieję, że Aluś i w tym roku pojedzie na wakacje z przedszkolem a my będziemy mogli trochę spasować, choć przez kilka dni. Już nie mam żadnych wątpliwości, że ten wyjazd jest nam wszystkim bardzo potrzebny. Mimo, iż Bartek urlopu mieć nie będzie ( każdy swój urlop wykorzystuje na wyjazdy na turnusy bądź zabiegi mikropolaryzacji) liczymy na to, że przez  ten czas wyśpimy się do woli. Wiem, że to w sumie nierealne, bo plan jest aby odświeżyć Alusiowy pokój (bo to jedyna okazja ) ale sama świadomość, że Aluś ma zapewnioną świetną opiekę, pomoże nam się trochę wyłączyć i odreagować.

 

 

 

 

"Nadzieja po­cie­sza nas w życiu pośród trudów i krzyży,

uniemożli­wiając zniechęcenie." 

                            Jakub Alberione

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz