Chłopaki wróciły:-) jesteśmy znowu razem, jest tak jak lubię- normalnie. Humor Alusia- jak pogoda za oknem, czyli w kratkę. Czekamy na piękną, ciepłą wiosnę. Liczę, że wraz z nadejściem sprzyjającej aury polepszy się nastrój Alusia. 1o dni w Oławie moi panowie znieśli bardzo dzielnie, jestem zaskoczona, że Aluś tak pokornie poddawał się zabiegom:-) wysiedzieć 30 minut w spokoju, to dla Alexa nie lada wyzwanie. Poprzednim razem Alex kilkakrotnie ściągał z głowy opaskę, pod którą umieszczone są elektrody, tym razem było znacznie lepiej. Może fakt, że Aluś siedział we wózku to był dobry pomysł a właściwie konieczność, bo przecież Aluś był sam z tatą. Tym razem zabiegi mikropolaryzacji ukierunkowane były na wyciszenie Alexa, czekam na efekty. Tak bardzo chciałabym aby Aluś był spokojniejszy. Cóż , na razie pozostaje czekać i wierzyć, że zabiegi przyniosą oczekiwane skutki. Jestem bardzo dumna z tych moich chłopaków, że tak świetnie sobie poradzili . My z Leonem tez daliśmy radę, choć bardzo tęskniliśmy. Po zabiegach chłopaki mieli  dużo wolnego czasu, wykorzystali go na spacery a nawet odwiedzili wrocławskie afrykarium. Bardzo im  się podobało i mam nadzieję, że przy okazji kolejnych zabiegów mikropolaryzacji na przełomie września odwiedzimy to miejsce wspólnie. Miejsce jest przystosowane do osób niepełnosprawnych więc podróżowanie alusiową limuzyną nie było uciążliwe. Ku zdziwieniu pana męża kasjerka policzyła dwa bilety ulgowe i nie mieli problemów z zaparkowaniem :-) ot tyle pozytywów jednego dnia. Ponieważ to mama wykonuje 99% zdjęć, którymi dysponujemy, galeria taty z wyjazdu jest bardzo skromna, nie mniej jednak kilka udało mi się wybrać. Aluś raczej przyzwyczajony do mamy za obiektywem nie obdarował taty szczerym, radosnym uśmiechem.

To tyle na temat wyjazdu moich panów, czas na sprawy bieżące.

Zadzwonił pan z Aksona, u którego składaliśmy reklamację wózka, o którym pisałam w ostatnim poście. Wszystko dobrze się skończyło i pan przywiózł nam nowe siedzisko. Powiem szczerze, że pomału zaczęłam się przygotowywać do tego, że znowu będę musiała "walczyć" a powiem szczerze, że ostatnio jakoś sił brak. W każdym razie nie ma co się rozpisywać, bo reklamacja rozpatrzona została pozytywnie. Nie zmienia to faktu, że całe szczęście, mieliśmy stary wózek, bo inaczej wyjazd do Oławy nie byłby możliwy. Stary wózek Alexa wygląda juz beznadziejnie i jest bardzo zniszczony ale dotąd sprawdzał się znakomicie. Kupiliśmy go ponad 3 lata temu i nie był to nowy wózek lecz używany w związku z czym ma prawo tak wyglądać.  Wymyśliłam sobie  aby kupić materiał i spróbować obszyć starą tapicerkę a tym samym mieć  rezerwowy i pewny sprzęt. Mam tylko nadzieję, że nasza kochana krawcowa podejmie się tego zadania. Materiał udało nam sie kupić w dobrej cenie, bo likwidowano hurtownię z materiałami obiciowymi , teraz trzymam kciuki aby mój pomysł został zrealizowany. Musimy mieć zapasowy i wytrzymały wózek, po tym jak Aluś zepsuł Stingreya, mam już obawy, że może się to powtórzyć a tu za chwilę wyjazd na turnus, wakacje Alusia i mam nadzieję, że wkrótce piękna pogoda a co za tym idzie znacznie częściej, niż w okresie zimowym wózek będzie wykorzystywany.

Na turnus wyjeżdżamy pod koniec kwietnia, do tej pory nie dostaliśmy decyzji w sprawie dofinansowania z PCPR'u. Liczyliśmy na to, że skoro ostatnie dofinansowanie dostaliśmy w 2013 roku, teraz to tylko formalność i uda nam się uzyskać  te pieniądze ( to około 2000zł ), turnus kosztuje 5200 zł ale nie mamy jeszcze decyzji- czekamy. Znając nasze szczęście, decyzja przyjdzie w czasie, kiedy będziemy na turnusie a nie działa ona wstecz. Nie mniej  jednak bardzo by nas ucieszyła, bo we wrześniu mamy zarezerwowany kolejny turnus i te pieniądze bardzo by nam się przydały. Ostatni wyjazd na mikropolaryzację bardzo mocno nadszarpnął nasz domowy budżet. Wydatki ponoszone w związku z rehabilitacją Alexa, zakupem niezbędnego sprzętu oraz koszt wielu terapii jakim jest on poddawany pochłania naprawdę olbrzymie pieniądze. Większość z nich w żaden sposób nie jest dofinansowywana dlatego też zmuszeni jesteśmy pokrywać je z własnych środków lub z środków z subkonta Alexa uzbieranych podczas "akcji" 1% . Znowu w związku z tym będę się Wam przypominać abyście pamiętali o nas przy okazji rozliczania się z US za 2014 rok. Bez waszej pomocy Alex nigdy nie będzie w stanie zdobywać kolejnych umiejętności a nauka chodzenia pozostanie jedynie w sferze marzeń. My chcemy z waszą pomocą spełniać te marzenia i głęboko wierzymy, że wspólnymi siłami może nam się to udać. To bardzo proste

- w formularzy Pit wpisujemy: KRS 0000186434

- w rubryce cel szczegółowy: ALEX WOŹNIAK 137/W

Przy okazji chciałabym z tego miejsca po raz kolejny podziękować panu Jarosławowi K. oraz pani Kasi S., to oni ( choć nigdy nie mieliśmy okazji się poznać osobiście) bardzo nam pomagają zdobyć pieniądze na turnus i rehabilitację Alexa. W imieniu Alusia i naszym jeszcze raz DZIĘKUJEMY. Wierzymy w to, że dobro zawsze powraca i to, ze zdwojoną siłą Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

 

z ostatniej chwili:

dobra wiadomość to taka, że Ela ( nasza krawcowa ) podjęła się obszycia alusiowego wózka Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

zła wiadomość: chłopaki się rozchorowały Dezaprobata. {#emotions_dlg.usage} więc czeka nas tydzień w domu Dezaprobata. {#emotions_dlg.usage} jedyny pozytyw jaki udało mi się znaleźć w tej sytuacji to chyba taki, że dobrze,  iż oboje jednocześnie.

Czasem nawet w trudnych chwilach trzeba szukać jakiegoś sensu i korzyści.

Dobrego tygodnia kochani :-)

 

 

 

 

"Własna niemoc jest tak niebezpieczna jak obca przemoc."

                                     Stanisław Jerzy Lec

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz