Niepełnosprawność. A gdyby nagle wtargnęła w twoje idealnie poukładane życie?co wtedy? Zastanawialiście się nad tym?

Niepełnosprawność jest obok nas. Możliwe, że ją tolerujesz i akceptujesz obecność osób niepełnosprawnych, ale obawiasz się jej. Często jest tak, że człowiek  najzwyczajniej w świecie nie wie jak zachować się w towarzystwie ludzi niepełnosprawnych. Czuje się nieswojo i  przeważnie jest skrępowany. Czasem bywa i tak, że ktoś twierdzi, że jest tolerancyjny a w rzeczywistości nie chce mieć z niepełnosprawnością nic wspólnego. Mało, według niektórych lepiej jakby tacy ludzie tkwili w swoich domach, zakładach i nie utrudniali życia ludziom zdrowym. Wielokrotnie jednak wynika to z niewiedzy i nieznajomości tematu. Ale przecież chyba każdy z nas wie, iż niepełnosprawnością nie można się zarazić.

Niepełnosprawność...

No właśnie. A gdyby nagle wtargnęła w Twoje życie...? Przeważnie myślimy że może dotyczyć ona znajomych , sąsiadów, kogoś z dalszej rodziny  ale nie nas. A co gdyby nagle dotknęła  bezpośrednio Ciebie?

Zawsze wydawało mi się, że nam i tak było o tyle łatwiej, że z niepełnosprawnością Alexa żyjemy poniekąd od urodzenia. Zarówno on, jak i my nie znamy innego życia. Ale czy jest sens zadawać sobie wciąż to samo pytanie, dlaczego my? Znam dwie mamy, które opiekują się swoimi dziećmi, które urodziły się zupełnie zdrowe, chodziły, mówiły i nagle splot nieoczekiwanych zdarzeń spowodował, że stały się zupełnie bezradne i kompletnie zależne od innych. Co wtedy? Wiążemy z naszymi dziećmi pewne plany, zastanawiamy się kim będą jak dorosną a tu nagle wszystko, jak przysłowiowa bańka mydlana pęka. Jak dalej żyć? czy można nagle przestać kochać dziecko, które dotąd było naszą chlubą? Czy ja przez to, że mam niepełnosprawne dziecko mam czuć się gorszą matką? Mam też zdrowe dziecko i co? Czy moje rodzicielstwo wygląda przez to inaczej niż ludzi, którzy mają zdrowe dzieci? Czy moje problemy są większe od waszych? Chyba nie ma sensu się licytować. Każdy z nas boryka się ze swoimi problemami i wydają nam się one w danym momencie ogromne. Nie ma sensu analizować, czy moja , czy twoja sytuacja jest lepsza czy gorsza. To jest moje, nasze  życie i mimo tego, że czasem jest naprawdę cholernie ciężko i mam ochotę rzucić to wszystko w diabły i po prostu gdzieś wyjechać, nie zmieniłabym mojego życia. Nie zazdroszczę innym, bo mam świadomość, że oni maja swoje problemy i ich życie wcale nie jest łatwiejsze od mojego. Mam świadomość tego, że Alex będzie wymagał mojej opieki, być może do końca życia ale kocham go i akceptuję sytuację w jakiej dane jest mi żyć. Nie życzę nikomu aby sam, na własnej skórze musiał przekonywać się, jak ciężko żyć ludziom niepełnosprawnym w Polsce. Ale to nie jest kara, kara za coś co zrobiłam albo za coś, czego może nie zrobiłam!!!!

No właśnie a gdyby?  Odpowiedz sobie sama, sam.

Gdyby nagle ktoś tobie bardzo bliski  np. twój partner albo Ty sam uległ wypadkowi i stał się z dnia na dzień niepełnosprawny. Gdyby stał się  całkowicie zależny od ciebie. Gdyby nagle osoba, której przysięgałeś „ na dobre i na złe” nagle zachorowała i niepełnosprawność dotknęła bezpośrednio ciebie? Gdybyś z dnia na dzień musiał poświecić swój czas na opiekę nad tą drugą osobą, nakarmić ją, umyć , zawieźć do lekarza, ćwiczyć z nią i miał świadomość, że ona bez ciebie nie może  samodzielnie funkcjonować. Gdybyś nagle musiał kompletnie przewartościować swoje życie. Co wtedy? Będziesz walczył? O przywrócenie sprawności, o lepsze jutro, czy wykorzystasz wszystkie możliwości? Czy zrezygnujesz? poddasz się? Przecież kochasz...

Przerażające prawda?

Odpowiedzcie sobie sami...

Gdyby urodziło Ci się niepełnosprawne dziecko? Co wówczas zrobisz?  Czy zaakceptujesz sytuację? Przecież nikt nie chce mieć chorego dziecka ale gdyby? Czy będziesz się nim opiekować? Poświęcisz mu swoje życie? pokochasz je? będziesz robić wszystko co tylko w twojej mocy aby żyło mu się lepiej? A może nie będziesz potrafił zaakceptować takiego stanu rzeczy. Może najzwyczajniej w świecie nie dasz rady, przecież tak też może się zdarzyć. I wierzcie mi, absolutnie nie potępiam ludzi, którym po prostu zabrakło sił i przegrali tą trudną walkę .

Może warto czasem pomyśleć a nie oceniać innych!!!Nie widzieć źdźbła, kiedy sami mamy belkę w oku. Z niepełnosprawnością można żyć i być naprawdę szczęśliwym człowiekiem:-) ale nie bawmy się w pana Boga i nie osądzajmy innych!
 

                                       


                               " Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma swoją nazwę.

                       Nazywamy je nadzieją."

                                                                 Jostein Gaarder

 

 

Dodaj komentarz