Chyba należy się Wam wszystkim odrobinę wyjaśnień. Długo nic nie pojawiło się na blogu, choć działo  się i dzieje bardzo dużo. PRZEPRASZAMY Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} Już się tłumaczymy Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

Dla niektórych z Was informacja o pojawieniu się w naszej rodzinie maleńkiej istotki była niemałym szokiem, bo nie obnażaliśmy się z ta informacją na portalach społecznościowych, blogu czy w innych miejscach. Nie ukrywałam się broń Boże ale uznaliśmy, że zanim mały nie pojawi się na świecie, nie będziemy ogłaszać tej informacji wszem i wobec Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}. Jakoś ogłaszanie tak ważnych i osobistych informacji, mało tego, wstawianie pierwszych zdjęć usg z wczesnego okresu ciąży jest dla mnie czymś obcym więc nie znaleźliście jej na naszych profilach. Chyba poniekąd z obawy i doświadczenia .Teraz już oficjalnie możemy przedstawić naszego najmłodszego synka Olafa. Troszkę mu śpieszyło aby powitać nas na świecie i pojawił się ciut wcześniej niż powinien. Pewnie dlatego, że chciał być już z nami podczas dnia matki, dnia dziecka i naszej rocznicy ślubu ( taki nasz wyjątkowy prezent na naszą 10 rocznicę ślubu :-)). W każdym razie jest już z nami nasza mała kruszyna i cieszymy się z tego faktu ogromnie.  Tym bardziej, że już sam czas ciąży był u nas totalnym logistycznym wyzwaniem ale daliśmy radę, jak zawsze zresztą.

Wiem, wiem zaniedbywałam Was ostatnio i rzadko pisałam ale wierzcie mi tyle się działo i dzieje, że jakoś nie mogę znaleźć czasu. Leoś niedawno złapał ospę( dwa tygodnie przymusowego wolnego od przedszkola) , poza tym obawa czy nic mi i lokatorowi brzuszka nic nie grozi, stres i zawsze odrobinę lęku. Nie, nie o siebie :-) ale o tą maleńką i bezbronną istotkę.  No i kiedy uporaliśmy się już z  ospą, która akurat Leonka nie zaatakowała obficie zaraził się Alex. No i tutaj sprawa była bardziej skomplikowana.  Alex w przeciwieństwie do Leona był tak obsypany , że wyglądał jakby wpadł w pokrzywy. Nie było łatwo, bo Alex dość zwinnie drapał swoje ciało  i za Boga nie mogliśmy tego opanować. Choroby mam nadzieję, że mamy już za sobą- tak jak kolejne urodziny Alexa.  Już 9 lat skończył nasz bohater,. Zleciało , duży już chłopiec z niego ( coraz bardziej odczuwamy to na własnej skórze- i to niemal dosłownie). Były torty, były prezenty i w dzień urodzin nawet znośny humor. Za to teraz nastrój średni. Niemal codziennie pojawiają się histerię i za Boga nie wiemy co znowu się dzieje. Mało tego- nocki znacznie gorsze.  No bo histerie miały miejsce zawsze  ale sporadycznie, no przynajmniej znacznie rzadziej niż ostatnio.. Alex błyskawicznie potrafi przejść z  pełnego zadowolenia i ogromnego uśmiechu w stan totalnego krzyku, płaczu, histerii i Bóg jeden wie czego jeszcze. Czasem już brakuje sił, bo najgorsza jest nasza totalna niemoc, bo nie potrafimy nad tym kompletnie zapanować. Ostatni  czas obfitował też w liczne wizyty lekarskie i inne wyjazdy. Mamy za sobą wizytę u gastrologa  ( dwukrotnie na przełomie 2 miesięcy ) oraz  neurologa. Ta druga miała na celu kontrolę i przedstawienie pani doktor ostatniego zachowania Alexa i kolejny dobór właściwych leków aby to zachowanie zmienić. Póki co " schodziliśmy" z leków, które Alex dotąd przyjmował i wprowadzaliśmy w małych dawkach leki, które Alex ma ostatecznie przyjmować- czy zadziałają, czy nastrój Alexa nie będzie tak zmienny? czy znowu zacznie ładnie spać w nocy? czy będziemy kiedykolwiek móc przewidzieć zachowanie Alusia? Minęło kilka dni, zachowanie Alusia jeszcze gorsze niż dotąd. Nocki złe- żeby nie rzec beznadziejne. Czy naprawdę każde leki, które mają działać wyciszająco działać będą odwrotnie?. Czy na rynku nie ma leków, dzięki którym będziemy mogli "okiełzać" zachowanie naszego pierworodnego? Spróbowaliśmy naprawdę wielu specyfików, jeszcze nigdy żadne z nich nie  zadziałały tak, jak byśmy oczekiwali: tzn. wyciszyły ale nie otumaniły naszego dziecka. Mam coraz większe wątpliwości.

Niestety nam samym brakuje już sił, ostatnie noce chcielibyśmy zapomnieć. Tabletki, pomimo iż niedawno rozpoczęte wylądują po raz kolejny na dnie szafy lub w koszu. Czy to jakieś przesilenie? Co dzieje się z naszym dzieckiem?. Tak fantastyczny humor miał jeszcze niedawno. Najgorsze jest to, że nie umiemy pomóc własnemu dziecku. Sami jesteśmy już na skraju wyczerpania i nie mówię tu tylko o wyczerpaniu fizycznym, bo z tym chyba znacznie łatwiej sobie poradzić, chodzi o to zmęczenie psychiczne i codzienną próbę  na jaką jesteśmy wystawieni. Mam tu na myśli cierpliwość, zrozumienie i inne takie zalety, które już coraz trudniej w sobie odnajdujemy.

Ponieważ nasze zaległości są naprawdę duże ( poprawię się - obiecuję ) pragniemy jeszcze raz podziękować wszystkim tym, którzy rozliczając się z urzędem skarbowym przekazali swój 1% na rzecz Alexa. Większość z Was zdaje sobie sprawę, że to nasze główne źródło finansowania rehabilitacji Alexa, która niestety jest bardzo kosztowna. Właśnie dlatego jesteśmy Wam wszystkim ogromnie wdzięczni, jeśli to właśnie dane Alexa znalazły się w waszym zeznaniu podatkowym. DZIĘKUJEMY Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

Dziękujemy też wszystkim nakrętkowym zbieraczom za pamięć i odkręcanie plastikowych korków Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}. Cały czas zbieramy więc pamiętajcie:-) pogoda będzie teraz sprzyjała spożywania większej ilości napojów więc odkręcajcie i przekazujcie Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} plastikowe nakrętki wymieniane są na pieniądze, dzięki którym częściowo opłacamy rehabilitację Alexa.  

Mamy też za sobą wizytę w poradni psychologiczno-pedagogicznej , w celu uzyskania opinii do przyszłej szkoły Alusia .Tak kochani, Aluś przestaje być przedszkolakiem i od września zasili progi SZKOŁY ZAKĄTEK. Sami widzicie ile ostatnio się dzieje i mam nadzieję, że wybaczycie tą długą ciszę i brak wpisów. Czujemy się już prawie usprawiedliwieni  Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

ah zapomniałam. Po drodze były jeszcze w przedszkolach chłopców dni rodziny a już wkrótce zakończenie roku i coroczny wyjazd Alexa na obóz ( jeśli nic złego się nie wydarzy) - proszę trzymajcie kciuki. Ten wyjazd to nasza jedyna szansa na odrobinę odpoczynku, bez żadnych wyrzutów sumienia. To czas, kiedy będziemy mogli naładować akumulatory i odsapnąć od codziennych obowiązków a tym samym poświęcić się w 100% Leonowi, no i kto wie- może wyjechać na trochę. Jeszcze raz prosimy: trzymajcie kciuki aby nasze plany mogły dojść do skutku, to wszystkim wyjdzie na dobre.             

 

 

 

"Szczęście nie polega na tym, żeby zdobyć to, czego pragniesz.

Polega na tym, żeby pragnąć tego, co już masz."

                                        Regina Brett

 

Dodaj komentarz