Pamiętacie nas jeszcze?

Długo trwająca cisza nie była spowodowana faktem, że nic w ostatnim czasie sie nie działo, wręcz przeciwnie. Działo i to dużo, niestety nie były to same pozytywne rzeczy. Życie nie składa się z samych dobrych dni a szkoda. Ostatni miesiąc nie należał do łatwych, był cholernie trudny. Zaczął się od planowanej wcześniej wizyty u neurologa a zakończył pogrzebem męża mojej najbliższej przyjaciółki.  I o ile słowo przyjaciel dozuję w bardzo ostrożny sposób, bo sytuacje i nasze życie, od kiedy w naszej rodzinie pojawił się Alex (nasze kochane a jednak niepełnosprawne dziecko )ukazały prawdziwe oblicze otaczających nas ludzi. Monika z pewnością do tego wyjątkowego grona należy. Czy to ze względu na fakt, że sama jest mamą dwóch chłopców, w tym jednego niepełnosprawnego? - być może. Wiem jedno: jest mi niezmierna bliska a teraz  przeżywa trudny czas.  Chcę być przy niej i jeśli jest to możliwe,  pomóc. I o ile oswajamy się z możliwością odejścia bliskiej dla nas osoby, kiedy ta ciężko choruje bądź jest słusznego wieku, to kiedy zaskakuje nas nagle,  w tak młodym wieku, staje się jeszcze większą i niewyobrażalną tragedią dla najbliższych. Tylko ten, kto przeżył odejście najważniejszej dla niego osoby, jest w stanie pojąć ogrom bólu, żalu, smutku (i Bóg jeden wie czego jeszcze), który spadł na taką osobę.  W takiej sytuacji słowa tracą sens i znaczenie. Pamięć o Tobie pozostanie w naszych sercach na zawsze, spoczywaj w spokoju Darku *

 

Humor Alexa bardzo różny. Całe szczęście ostatnie dni były już dużo lepsze niż na początku wakacji. Wizyta u neurologa przebiegła dość przyjaźnie, pani doktor uspokoiła nas trochę. Wizyta była umówiona " na szybko", ze względu na fakt, że na koniec roku szkolnego, pewne zachowanie Alexa budziło niepokój cioć i nasz. Mianowicie: Alex łapał powietrze jakby nie mógł złapać tchu, trwało to dość długo i zdarzyło się kilkakrotnie na przełomie ostatniego roku ( choć wcześniej trwało to zaledwie krótką chwilę ). Wystraszyłam sie, bo podejrzewałam, że mogły to być ataki padaczki a tego byśmy nie chcieli. To, że Alex nigdy wcześniej padaczki nie miał, nie oznacza, że mając już 8 lat mieć jej nigdy nie będzie. Póki co obejrzane przez panią neurolog nagranie nie wzbudziło jej niepokoju. Mamy obserwować zachowanie Alexa , jeśli będzie sie ono pojawiać- będziemy robić badanie eeg głowy. Alex jest dzieckiem bardzo ekspresyjnym i to według pani doktor może być przyczyną takiego zachowania. Cóż obserwujemy i trzymamy kciuki :-) Alex dostał " magiczne kropelki", które miały wyciszyć jego bardzo emocjonalne zachowanie ( Alex jak sie cieszy to całym sobą i jeśli się złości i krzyczy- to też robi to w podobny sposób ). Jego zachowanie często bardzo trudno " ujarzmić ", stąd decyzja aby dostawał krople.  Niestety po kilkunastu dniach ich stosowania podjęliśmy decyzję aby je odstawić, bo i owszem krople wyciszyły jego atetyczne (mimowolne) ruchy ale jego marudzenie i ogólne otępienie były nie do zniesienia. Już wolę wybuchy  śmiechu i takie same wybuchy histerii, niż totalną obojętność, choć okiełzanie wówczas młodego dżentelmena łatwe nie jest. Rehabilitację ma teraz dwa razy w tygodniu z wujem Rafałem, więc energia go rozpiera ale obiecaliśmy sobie i jemu, że w wakacje spasujemy i pozwolimy mu odpocząć. We wrześniu turnus więc zdąży się jeszcze "napracować".

Teraz jest w porządku, choć panujące upały nie sprzyjają Alexowi. No ale w końcu jest lato więc cieszmy sie słońcem, bo deszczowa aura w wakacje to już totalna porażka. Nie ma co marudzić lecz czerpać energię, bo jak nastanie zima, to będziemy tęsknić za tą wysoka temperaturą Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

Przedstawiciel firmy Akson przywiózł Alusiową limuzynę, bo wózek stingray choć piękny, kompletnie nie nadawał sie dla naszego dziecka. Należało dokonać zakupu nowego. Wybór padł ( już nie kierowaliśmy się w ogóle jego wyglądem ale jego wytrzymałością) na stalowy wózek Gemini . Z tego modelu korzystaliśmy już wcześniej, właściwie to juz trzeci wózek tej firmy ( dwa używane kupiliśmy wiele lat temu ) i teraz nowy, jeszcze dobrze nie przetestowany. Wierzę, że ten sprawdzi się równie dobrze jak te, z których Alex wyrósł ale korzystał przez wiele lat  bardzo intensywnie. Teraz stary wózek postanowiliśmy przerobić i wykorzystać jego siedzisko do przyczepki rowerowej, jaką przygotowują dla Alusia dziadek z tatą.

Z zamiarem kupna przyczepki rowerowej dla Alusia nosiliśmy się od prawie dwóch lat. Jak nie wiadomo o co chodzi, to rzecz jasna chodzi o pieniądze. Zawsze wyskoczy coś ważniejszego, pilniejszego jednym słowem niezbędnego, stąd zakup przyczepki nie był sprawą priorytetową .Tym bardziej, że mieliśmy na uwadze fakt, że korzysta sie z niej raczej okazjonalnie. Nie mniej nie chcieliśmy pozbawiać Alusia odrobiny przyjemności, jaką może mu sprawić wycieczka rowerowa i spędzenie wolnego czasu w inny, ciekawy sposób. Silna chęć zakupu pojawiła sie tego lata. Wycena  profesjonalnej przyczepki rowerowej zwaliła nas z nóg ( 4200zł ) w związku z czym trzeba było sprawę rozwiązać inaczej, czytaj "taniej". W taki oto sposób staliśmy sie posiadaczami zwykłej przyczepki rowerowej dla dzieci, która teraz staje się niezwykła. Pracy ogrom.  Każdy kto śledzi nasze losy, wie iż zakup czegokolwiek z czego Alex ma korzystać,  to nie lada wyzwanie. Tak więc dziadka i taty zadaniem było specjalne wzmocnienie konstrukcji aby dała radę utrzymać naszego ekspresyjnego i pełnego werwy chłopaka, przerobienie siedziska ( no bo Alex nie siedzi samodzielne a pasy w takiej przyczepce nie wytrzymały by zapewne nawet minuty, bo Alex to mistrz w ich wyrywaniu ) i tutaj świetnie sprawdziło się zamontowanie (a raczej przyspawanie )starego siedziska wózka . Moim zadaniem były przyszywanie, przeszywanie i wzmacnianie specjalnych pasów, tak aby były bezpieczne dla naszego niszczyciela sprzętów wszelakich. Wiele godzin pracy, cel osiągnięty. Tata maluje konstrukcję aby nadać jej ciut lepszy wygląd. Satysfakcja ogromna, oby tylko nasza praca i serce włożone w jej powstanie się opłaciło i Alexowi spodobały się rowerowe wypady. Koszt- cóż: zakup używanej przyczepki rowerowej z olx ( po owocnych negocjacjach dziadka- 220 zł )- pozostałe materiały wykorzystane z zasobów domowych. Koszt profesjonalnej przyczepki to 4200zł Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} i jak nie mieć satysfakcji? i powiedzenie: potrzeba matką wynalazków- w tym przypadku w 100% trafne. Zatem życzę Wam i sobie aktywnego wypoczynku i wspaniałej pogody na pozostałe dni lata :-) rozsądnie korzystajcie z wolnego czasu.

Dziękujemy za kolejną dostawę nakrętek Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} Dziękujemy " bazarkowym pomagaczom " za branie udziału  w licytacjach i wystawianie przedmiotów na rzecz Alexa aby zdobyć brakującą kwotę na wrześniowy turnus Alusia- jesteście wielcy, raz jeszcze wielkie dziękiUśmiech. {#emotions_dlg.usage} Jeśli macie zbędne rzeczy, które możecie przekazać na licytacje ( może to być dosłownie wszystko, od zabawek , książek po ubrania- warunkiem jest aby były w dobrym stanie ) proszę o kontakt Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

 

 

 

                            Przyjaciół wybierasz sobie sam.

                            Prawdziwych przyjaciół wybiera czas.

Dodaj komentarz