Zakończył się czas rozliczania z US za 2015 r.

Kochani dziękujemy za Wasz 1% podatku. Dziękujemy za udostępnianie naszej prośby na portalach społecznościowych , za każdą rozdaną ulotkę i za każdy rozliczony z myślą o naszym Alexie PIT. Kochani dziękujemy, bez waszej pomocy kontynuacja kosztownej rehabilitacji nie byłaby możliwa. Chcę abyście mieli tego świadomość. Bez Was nawet boję się myśleć jak udałoby się opłacić większość zajęć, sprzętów, pomocy dydaktycznych czy rehabilitacji  naszego dziecka.

DZIĘKUJEMY Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} Pieniążki US przekaże Fundacji na przełomie września  a w październiku zostaną one zaksięgowane na subkoncie Alexa. Każda  wpłacona złotówka zostanie mądrze wydana.

W maju, jak od wielu już lat jedziemy na turnus rehabilitacyjny do Małego Gacna. Trzymajcie kciuki aby Alex dał z siebie 100%. Wyjazd w niedzielę a ja  kompletnie nie jestem do niego przygotowana. Pomimo, iż nasze bagaże ograniczamy do minimum i tak jest tego mnóstwo. Łudziłam się, że uda nam się zmienić samochód przed wyjazdem ( planujemy kupić większy ) Niestety nie udało się i musimy znowu podjąć próbę zapakowania się do naszego niewielkiego auta ale damy radę jak zwykleUśmiech. {#emotions_dlg.usage} Dotąd nadawaliśmy przesyłkę i odbieraliśmy ją na miejscu. Przed wyjazdem wysyłaliśmy ją z powrotem do domuUśmiech. {#emotions_dlg.usage} Teraz planujemy zapakować wszystko, co tylko  się da w worki próżniowe aby ograniczyć powierzchnię niektórych rzeczy do minimum ( z ciuchami zapewne się uda ). Lista jest długa, musimy oprócz odzieży dla czterech osób( bo jedziemy wszyscy ) zabrać mnóstwo innych rzeczy od zabawek poprzez magnetofon ( bo Alex zasypia przy swojej muzyce) skończywszy na termosie, lekach i pieluchach.

Bartek wykorzystuje urlop, który został mu z zeszłego roku, za Leona jeszcze nie płacimy a ja za siebie płacę jedynie za wyżywienie, dlatego jedziemy wszyscy. Dla Alexa to czas wytężonej pracy a dla nas namiastka normalności i możliwość pobycia ze sobą . Od lat nie jeździmy  na wakacje,choć bardzo bym chciała ( może kiedyś ). Wracając do pakowania to czasem mam wrażenie , że zabieramy ze sobą połowę mieszkania. Dzięki Bogu nie musimy zabierać jedzenia, bo spakowanie się byłoby niemożliwe.

Cieszę się, że udało nam się załatwić ortezy, bo to nie było takie oczywiste ze względu na fakt, że przesuwaliśmy termin przymiarki w Łodzi. Ortezy gotowe i odebrane czekają na to aby Aluś mógł je założyć na dłużej. W domu zakładamy je na chwilę i przyzwyczajamy jego nogi do tego, że je  w ogóle ma Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

Majówka zaliczona do udanych, spędziliśmy dużo czasu na świeżym powietrzu. Pan mąż był w pracy zarówno w sobotę jak i poniedziałek, więc  plany wyjazdowe  nie wchodziły w ogóle w grę:-(  Ale już za kilka dni będziemy razem, bardzo to lubię. Mam tylko ogromna nadzieję, że Aluś będzie w dobrym humorze. Ostatnie kilkanaście dni znowu nie należały do najlepszych , nastrój Alusia był dokładnie taki jak pogoda za oknem- w kratkę.

Znowu pojawiły się złości i płacz, do dzisiaj nie mam pojęcia czym spowodowany. Tak już jest z dziećmi takimi jak Aluś. On nie powie, że coś go boli, przeszkadza, że po prostu coś jest nie tak. Wszystkiego trzeba się domyślać , trochę błądzić po omacku i wykluczyć źródło złego humoru. Niestety to takie proste nie jest ale co nam pozostało?  Musimy sobie jakoś radzić i nie pozwolić aby te złe dni przysłoniły dobre chwile, których jest całe mnóstwo. Właśnie ten brak komunikacji na przełomie ośmiu lat życia z niepełnosprawnością naszego dziecka jest największym problemem.  Bo ile łatwiej byłoby uzyskać odpowiedź na zadanie pytanie? nawet nie koniecznie słowną, zadowoliłabym się nawet skinieniem czy zaprzeczeniem.  Czasem bowiem człowiek  opada z sił. Ta niemoc wykańcza ale wierzę głęboko, że to się kiedyś zmieni. Wiem też, że to zupełnie normalnie i przestałam się nakręcać i winić samą siebie, za złe myśli czy słowa. Obłudne i nieszczere byłoby wmawianie sobie i innym, że zawsze jest idealnie i pięknie, bo tak nie jest .Chyba większą sztuką jest umieć się do tego przyznać, niż żyć w zakłamaniu. Zatem: ja też miewam gorsze dni, dni kiedy nie mam na nic sił i ochoty. Mam wówczas ogromną pokusę aby gdzieś uciec-  i to stosunkowo daleko. Uciec aby mieć chwilę czasu tylko i wyłącznie dla siebie i nie mieć przy tym wyrzutów  sumienia. Jednak  nie potrafię. W  związku z czym cieszę się, że ostatnio znalazłam sobie inny  sposób na odreagowanie i to z pożytkiem dla domowników, znajomych i bliskich. Tak kochani szyję, szyję coraz więcej i coraz większą radość mi to sprawia. Powstało obok wielu czapek, kilka par spodni, kołderka i kilka maskotek. Niektóre z nich wystawione zostały na rzecz Alexa i podobały się  a to dla mnie olbrzymi komplement.

W niedzielę wyjeżdżamy. Mam nadzieję, że Barek będzie miał wolna sobotę, bo w przeciwnym razie pakowanie będzie odbywało się chyba w nocy. Was wszystkich prosimy o pozytywną energię i trzymanie kciukasów za Alexa. Żeby był zdrów i ćwiczył najpiękniej jak potrafi. Nie wiem, czy uda mi się napisać z Gacna więc życzę Wam i sobie pięknej i słonecznej pogody aby po wytężonej pracy Alex mógł zaczerpnąć świeżego powietrza. No i raz jeszcze dziękuję, dziękuję za wszystko.

Ogromne podziękowania należą się rónież Sandrze, Mateuszowi, Magdzie za olbrzymie ilości nakrętek dostarczonych do nas. Wszystkim sąsiadom, którzy pozostawiają tu i ówdzie siatki wypełnione nakrętkami i wszystkim tym, którzy dzielnie zbierają i przyczyniają się do pomocy naszemu Alexowi. Jesteście wielcy .

 

                                      Życie to echo

                                      Co wysyłasz – wraca

                                      Co siejesz – zbierasz

                                      Co dajesz – dostajesz

                                      To co widzisz u innych, istnieje w Tobie

                                       Pamiętaj , życie jest echem

                                       Zawsze wraca:-)

 

 

Dodaj komentarz