Wróciliśmy w niedzielę Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} i muszę przyznać, że po raz pierwszy nasz wyjazd minął tak błyskawicznie.  Dwa tygodnie ciężkiej i intensywnej pracy Alexa minęło jak z bicza strzelił. Pewnie dlatego, że nasz pierworodny nie urządzał żadnych histerii, nie było płaczu, lamentowania, zbędnego marudzenia i ładnie spał w nocy. Wyjazd zaliczony do bardzo udanych choć pogoda niezbyt dopisała i popołudniami zamiast spacerować graliśmy w chińczyka Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} Dwa pierwsze dni były jeszcze bardzo ciepłe i słoneczne ale kolejne do ciepłych nie należały, choć tata z Leone zdążyli jeszcze popluskać się w basenie Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}

Z mikropolaryzacji w Oławie nici- choć z perspektywy czasu może to i dobrze. Nie moglibyśmy wynająć domku na nasz pobyt, bo noce są już  zbyt zimne a owe domki są nieogrzewane . Na dwutygodniowy pobyt w hotelu zwyczajnie nas nie stać. Szalę goryczy przelała data kwalifikacji, bo odbywała się w czasie, kiedy byliśmy na turnusie. Kolejna jest dopiero pod koniec września a to zdecydowanie za późno. Bez przeprowadzonej przed każdymi zabiegami kwalifikacji nie ma możliwości wykonywania zabiegów. Przekładamy wyjazd na wiosnę, choć po cichu marzę, że może do tego czasu w ośrodku, gdzie Aluś jeździ na turnusy znajdzie się sprzęt do wykonywania zabiegów. W dniu wyjazdu z Małego Gacna rozmawiałyśmy z paniami, które przekonywały nas, że szefowa ośrodka myśli o jego zakupie. Może uda nam się połączyć  wyjazd na turnus z zabiegami mikropolaryzacji, byłoby to bardzo korzystne i to nie tylko ze względów finansowych ( nie musiałabym wynajmować na dwa tygodnie  żadnych noclegów, z uwagi na fakt, że jeden zabieg mikropolaryzacji trwa do 30 minut dziennie zorganizowanie dzieciakom całego dnia to nie lada wyzwanie). Więcej kosztuje nas wyjazd+ noclegi + koszty wyżywienia niż same zabiegi ( seria 10 zabiegów to koszt 600zł). Zobaczymy, po cichu liczę, że może się uda Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} moglibyśmy podczas pobytu na turnusie zaliczyć również zabiegi mikro. Czekamy i jesteśmy dobrej myśli, tym bardzie, że jest wielu chętnych stałych bywalców ośrodka a póki co są zaledwie 3 miejsca w Polsce( dwa na Dolnym Śląsku i jeden w  Warszawie, gdzie można poddać się mikropolarzyacji ).  Wracając jeszcze do turnusu: zmieniliśmy nieco zestaw alusiowych ćwiczeń, tym razem była to rehabilitacja ruchowa, terapia ręki,  SI , pająk, logopeda, psycholog i hydroterapia. Te  ostatnie zajęcia to swoista karta przetargowa ( Alex uwielbia wodę i na zakończenie wszystkich ćwiczeń pluskał się w olbrzymiej wannie z hydromasażem - oj jaki był szczęśliwy) chcieliśmy dać mu odrobinę przyjemności przy takim natłoku wyczerpujących ćwiczeń- to była naprawdę dobra decyzja Uśmiech. {#emotions_dlg.usage}.

Teraz chłopcy wrócili do przedszkola. Obyło się bez żadnych scen. Alex dopiero drugi dzień jest w przedszkolu, bo w ostatni dzień turnusu był marudny i miał temperaturę. Winowajcą były znowu alusiowe zęby ( to już jakaś tradycja, ostatni nasz pobyt w Gacnie również stanął pod znakiem zapytania ze względu na temperaturę i wyrzynające się zęby). Tym razem Aluś stracił dwie górne dwójki ale na szczęście już widać wybijające się stałe zęby. Ile te piekielne zęby potrafią przynieść bólu Dezaprobata. {#emotions_dlg.usage} dobrze, że nie stało się to na początku turnusu, bo wątpię w efektywność prowadzonych ćwiczeń, kiedy dzieciak cierpi.

W każdym razie sytuacja opanowana i Alex wrócił do przedszkola, ba, zdążył już być na wycieczce. Dzieciaki z opiekunami odwiedzili otwartą niedawno kawiarnię

www.dobra.com.pl/

prowadzoną przez osoby niepełnosprawne i bardzo mu się podobało. Leon też bez żadnych protestów wstaje rano i  podąża do przedszkola. Cieszy się, bo wrócił po wakacyjne przerwie do kolegi Antka, z którym zdążył się bardzo zaprzyjaźnić. Mam nadzieję, że pogoda jeszcze dopisze i ostanie dni lata będą słoneczne i ciepłe. Oby nadchodząca wielkimi krokami jesień była jeszcze piękna. Nie lubię wiatrów i deszczu, który czasem jej towarzyszy. Boję się tylko tego, że wraz z jej nadejściem przypałętają się niechciane wirusy . Oby nie Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} jestem dobrej myśli i czerpię jeszcze energię z pięknego słońca za oknem ( swoją drogą powinnam już je umyć, widok byłby ładniejszy Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} ). Mamy teraz trochę biegania, musimy załatwić komisję, bo Alusia orzeczenie kończy się niebawem.  Zaczęła się więc bieganina i odwiedzanie lekarzy w celu uzupełnienia niezbędnych dokumentów. Zaczęliśmy też myśleć i podjęliśmy pierwsze kroki w szukaniu Alusiowi szkoły  ( bo to ostatni rok, kiedy Aluś chodzi do " Orzeszków "- niestety ) a to poważny temat.  No i jeszcze kilka wizyt u specjalistów.

Dostaliśmy właśnie wyniki badań, które Alex miał robione UWAGA w zeszłym roku. Nie wiem czy powinnam się cieszyć, w każdym razie wyniki badania neuroprzekaźników  są prawidłowe a ja znowu zachodzę w głowę i szukam przyczyny choroby mojego dziecka. Być może nigdy się nie dowiem ale próbujemy jeszcze udać się tam, gdzie nas nie było Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} na początek endokrynolog, wizyta prywatna (umówiona dwa tygodnie temu ) na grudzień, koszt wizyty 200zł . W każdym razie z jednego cieszę się niezmiernie, że moje dziecko ma wyśmienity humor, ciągle się uśmiecha, że już nie płacze, bo nic go nie boli a tym samym lepszy humor mamy i my Uśmiech. {#emotions_dlg.usage} , no bo nie ma chyba nic gorszego niż sfrustrowany rodzic.

Kochani życzymy Wam dużo uśmiechu i jeszcze wielu pogodnych dni, wykorzystajcie tą piękną aurę, wkrótce nie będzie tak ładnie!! Pozdrawiamy i trzymajcie kciuki za pozytywne załatwienie wielu naszych spraw.

Serdecznie dziękujemy Eli W. za darowiznę na rzecz Alusia

 

 

 "Pustynię upiększa ukryta gdzieś studnia"

                                                              Antoine de Saint-Exupéry

Dodaj komentarz